Poznaj atom

Polska elektrownia jądrowa coraz bliżej

Czwartek 07 sierpnia 2014

O postępie prac związanych z budową pierwszej elektrowni jądrowej w Posce, opowiada Jacek Cichosz. Z prezesem PGE EJ1 rozmawia Aneta Wieczerzak-Krusińska.


W lipcu zakończyliście przetarg na inżyniera kontraktu, który ma wspierać przygotowania i nadzorować budowę pierwszego reaktora jądrowego w Polsce. Kiedy ogłosicie postępowanie zintegrowane?

Obecnie prowadzimy przygotowania w głównych obszarach, które umożliwią uruchomienie tego przetargu. Prace dotyczą m.in. wyboru technologii, aspektów związanych z generalnym wykonawstwem i eksploatacją, dostawami paliwa, a także pozyskaniem inwestora i modelem finansowania. Do końca roku dajemy sobie czas na dokończenie tych analiz i spotkań z potencjalnymi zainteresowanymi partnerami po to, by uruchomić postępowanie zintegrowane z początkiem przyszłego roku.

Kto bierze udział w rozmowach dotyczących dostawy technologii?

To są praktycznie wszyscy znani, wiodący dostawcy technologii reaktorów m.in. ze Stanów Zjednoczonych, Japonii czy Francji. Rozmowy prowadzone są w trybie biznesowym więc nie ma jeszcze deklaracji konkretnych firm o przystąpieniu do przetargu.
Zależy nam, by wybierać spośród tych technologii III generacji, dla których uda się uzyskać zezwolenie dozoru jądrowego w Polsce. Analizujemy zgodność rozwiązań, które mogą być zaproponowane przez dostawców w odniesieniu naszych do przepisów dotyczących m.in. bezpieczeństwa jądrowego.

Zainteresowanie deklarowały m.in. Westinghouse, GE Hitachi i Areva. Czy to właśnie z nimi prowadzicie rozmowy?

Grono firm jest nawet szersze, bo już dzisiaj staramy się rozmawiać bardziej z grupami podmiotów niż z samymi dostawcami technologii. Naszym celem jest wybór konsorcjum, które będzie w stanie kompleksowo odpowiedzieć na zakres postępowania zintegrowanego.

Kiedy poznamy zwycięzcę?

Zgodnie z założeniami do końca 2016 r. powinniśmy mieć już wybrane konsorcjum do dalszych prac. Nadal będą to umowy warunkowe. Ostateczną decyzję o realizacji inwestycji podejmą nasi udziałowcy na podstawie wielu decyzji pośrednich m.in. decyzji zasadniczej ministra gospodarki, uzyskania zezwolenia na budowę prezesa Polskiej Agencji Atomistyki czy zamknięcia finansowania.

Czy dostawca technologii i inwestor strategiczny będą to dwa różne podmioty, czy może się zdarzyć że będzie to jedna grupa?

Poszukujemy partnera, który będzie zainteresowany objęciem udziałów w projekcie i zaangażowaniem kapitałowym nie tylko na etapie samej budowy, ale też eksploatacji tej elektrowni przez kolejne lata. Doświadczenie innych krajów pokazuje, że dostawcy technologii angażują się kapitałowo w projekt na etapie realizacji inwestycji, zaś ich zaangażowanie kończy się w momencie uruchomienia reaktora i rozpoczęcia eksploatacji. To wynika ze specyfiki tych firm, które są dostawcami technologii. Przez partnera strategicznego rozumiem z kolei spółkę typu utility, dla której realizacja projektu budowy elektrowni jądrowej oraz eksploatacja i wytwarzanie energii jest jednym z podstawowych obszarów biznesu. Myśląc jednak o kompleksowym charakterze naszego zamówienia wyobrażam sobie, że w ramach konsorcjum przystępującego do postępowania zintegrowanego może to być kilka firm, które będą angażowały się kapitałowo adekwatnie do różnych etapów realizacji tego projektu.

Do końca 2016 r. chcecie wybrać technologię. Czy partnera strategicznego poznamy wcześniej?

Nie chcemy rozdzielać tych procesów. Doświadczenia innych krajów pokazują, że może to powodować paraliż decyzyjny, albo uniemożliwić wybór dostawcy technologii czy zapewnienie kapitału. Tak było w przypadku przetargu w czeskim Temelinie, gdzie postępowanie dotyczące wyboru wykonawcy nie zostało rozstrzygnięte m.in. z powodu braku uzgodnień w zakresie modelu inwestycyjnego, modelu finansowania i modelu rynku. To nam pokazało, że te wybory (technologii i partnera strategicznego – red.) należy prowadzić jednocześnie. Jeśli więc zostanie wskazane konsorcjum to tylko takie, z którym będziemy widzieli możliwość realizacji kontraktu zarówno pod względem wykonawstwa, dostaw paliwa i eksploatacji elektrowni, spełniającym nasze wymagania zarówno od strony partnerskiej jak i finansowej.

PGE deklarowało, że chce zachować kontrolę nad projektem. Jaki zatem maksymalny pakiet może kupić inwestor strategiczny przy założeniu, że partnerzy krajowi, czyli Tauron, Enea i KGHM kupują zgodnie z deklaracjami po 10 proc.?

Po finalizacji sprzedaży udziałów dla partnerów krajowych, PGE nadal będzie kontrolowało 70 proc. To właśnie ta część będzie przedmiotem negocjacji z inwestorem strategicznym. Maksymalną wielkość tego zaangażowania trudno na razie określić. Będzie ona uzależniona od wielu czynników m.in. od możliwości sfinansowania swojej części przez wspólników. Górna granica powinna być taka, która zapewni grupie PGE łącznie z krajowymi spółkami kontrolę nad realizacją projektu.

Kiedy zostanie nastąpi zbycie udziałów mniejszościowym polskim partnerom?

Każda z tych spółek musiała uzyskać swoje wewnętrzne zgody korporacyjne do objęcia takich udziałów. Według aktualnych informacji, wszystkie spółki już takie zgody wewnętrzne uzyskały. Wkrótce spółki przystąpią do zawarcia umowy partnerskiej. O dacie jej podpisania zadecydują wspólnie, ale nie powinno to się stać później niż we wrześniu.

Czy finansowy udział tych spółek w projekcie ma polegać tylko na wpłaceniu wkładu za udziały, czy także na partycypowaniu w jakichś kosztach związanych z pracami nad projektem?

Podstawą jest umowa o zaangażowaniu kapitałowym spółek, ale określiliśmy też obszary, w których w przyszłości widzimy możliwość kontrybucji poszczególnych firm. Zarówno Tauron jak i Enea jako spółki energetyczne realizujące duże projekty inwestycyjne, posiadają doświadczenie, zasoby i możliwości, by angażować się np. w części konwencjonalnej elektrowni. W przypadku KGHM, jednym z naturalnych obszarów zainteresowania są kwestie związane z gospodarowaniem paliwem, pozyskiwaniem uranu na potrzeby produkcji paliwa jądrowego. Dla tej ostatniej spółki celem jest m.in. zagwarantowanie sobie stabilnych i przewidywalnych cen zakupu energii elektrycznej. Z kolei w przypadku firm energetycznych istotna jest m.in. dywersyfikacja portfela wytwórczego.

Wsparcie potrzebne będzie też ze strony państwa. Czy decyzja KE o możliwości zastosowania przez Wielką Brytanię kontraktów różnicowych w przypadku ich inwestycji, przybliża i Polskę do podobnego rozwiązania?

W tej chwili prowadzimy wewnętrzne prace dotyczące porównania funkcjonujących w Europie i na świecie systemów wsparcia dla budowy elektrowni jądrowej i przygotowujemy koncepcję, jak taki model mógłby funkcjonować w krajowych realiach. Faktycznie, jednym z podstawowych mechanizmów, jakie analizujemy, są kontrakty różnicowe. Wydaje się, że są one jednym z podstawowych rozwiązań, które mogłoby mieć u nas zastosowanie.
Będziemy opierać się na doświadczeniach Brytyjczyków, a jednocześnie będziemy mieć możliwość skorygowania pewnych rozwiązań, co do których Komisja Europejska wyraziła wątpliwości. Jednocześnie, pozytywne sygnały od KE w sprawie brytyjskich kontraktów różnicowych są dla nas bardzo istotne, bo będąc członkiem Wspólnoty będziemy przechodzili analogiczną ścieżkę w zakresie zatwierdzania wymagań w zakresie dopuszczalności pomocy publicznej i funkcjonowania wolnego rynku. Łatwiej jest iść po śladach już przez kogoś wydeptanych.

PGE odłożyło decyzję o przystąpieniu do realizacji inwestycji w pełnym zakresie do 2017 r. Dlaczego trzeba czekać aż trzy lata, angażując po drodze pewne środki, by stwierdzić czy opłaca się czy też nie realizować projekt?

Podjęcie tej decyzji jest zdeterminowane szeregiem istotnych elementów, które trzeba poukładać i pytań, na które trzeba odpowiedzieć. Dopiero na przełomie 2016 i 2017 roku będziemy mieli zestaw istotnych informacji i danych, by dokonać powtórnie analizy ekonomicznej dla inwestycji. Będziemy mieli m.in. wybranego partnera strategicznego, technologię reaktora i warunki jej dostarczenia, a także wstępną koncepcję finansowania projektu i modelu wsparcia. Samo postępowanie zintegrowane planowane jest na około 2 lata. Niemniej ważne są kwestie uzyskania decyzji środowiskowych, czy decyzja o ustaleniu lokalizacji co powinno nastąpić w 2016 r. i na jej podstawie wybór konkretnej lokalizacji, co będzie miało miejsce w 2017 r. Dzisiaj równorzędnie bierzemy pod uwagę dwie lokalizacje „Choczewo" (gmina Choczewo) i „Żarnowiec" (gminy: Krokowa i Gniewino).

Czy budowę reaktora może zastopować opór społeczności lokalnych?

Poparcie społeczne będzie jednym z czynników decydujących o wyborze konkretnej lokalizacji i w tych miejscowościach od momentu wskazania lokalizacji tj. 2011 roku, prowadzimy akcje edukacyjno–informacyjne skierowane do mieszkańców ale także do turystów odwiedzających gminy. W odstępach półrocznych badamy też poparcie dla budowy elektrowni jądrowej w okolicy. Wynika z nich, że poparcie stale rośnie i waha się dziś od ponad 50 proc. w Choczewie do nawet 80 proc. w Gniewnie.

Ludzie zaczynają rozumieć, że budowa elektrowni w okolicy da gminom szansę na rozwój, perspektywy rozwoju zatrudnienia w innych sektorach. Nie jest też przesądzone, że za 2-3 lata poziom poparcia w poszczególnych lokalizacjach będzie taki sam.

Dlatego konieczna jest dalsza współpraca i otwarty dialog z władzami i mieszkańcami oraz wymiana informacji na temat szans i ryzyk jakie niesie budowa elektrowni jądrowej dla regionu.

Źródło: Rzeczpospolita
Facebook