Materiały dla prasy

Wpływ budowy elektrowni jądrowej na lokalną turystykę

Wtorek 20 marca 2012

Wśród mieszkańców woj. zachodniopomorskiego budowa pierwszej polskiej elektrowni jądrowej budzi wiele emocji. Z jednej strony stwarza nadzieje na nowe miejsca pracy i rozwój gospodarczy regionu, z drugiej rodzi obawy, że wpłynie negatywnie na środowisko i ruch turystyczny w najbliższej okolicy. Opinie ekspertów, jak również przykłady z Europy wskazują, że obawy te są bezpodstawne. 

- Często piękno krajobrazu przyrodniczego wykorzystywane jest dla rozwoju turystycznego danego regionu i wśród mieszkańców pojawiają się obawy, że budowa elektrowni jądrowej „odstraszy” turystów. Jednak stawianie alternatywy „albo biznes turystyczny, albo biznes jądrowy” nie jest właściwe – mówi dr hab. Mariusz P. Dąbrowski, profesor Uniwersytetu Szczecińskiego.

Analizy budżetów, czy poziomu bezrobocia w poszczególnych gminach wykazują, że zyski z turystyki na północy Polski czerpią głównie miejsca zlokalizowane w wąskim pasie nadmorskim i pojedyncze miejscowości położone w sąsiedztwie jezior. Natomiast mieszkańcy atrakcyjnych przyrodniczo regionów oddalonych nawet o kilka kilometrów od wybrzeża, nie mogą liczyć na większe dochody z tej branży. To właśnie dla nich budowa elektrowni jądrowej jest szansą na rozwój ich terenów, poprzez stworzenie lokalnej sieci dostawców usług i towarów dla tej inwestycji.

- Budowa elektrowni to dla gminy prawdziwa żyła złota. Dla przykładu belgijska gmina Tihange zarabia nie tylko na elektrowni, ale również na turystyce goszcząc kilkaset tysięcy turystów rok w rok. Sama elektrownia zaś płaci na rzecz lokalnej społeczności corocznie 30 milionów euro podatków oraz nabywa dobra i usługi na jej terenie za kolejne 100 milionów euro. Na podobne korzyści może liczyć również polska gmina, w której powstanie elektrownia jądrowa. Szacunki mówią o 100 milionach zł rocznie z samego tylko podatku od nieruchomości. Co przy budżecie np. Darłowa wynoszącym ok. 30 mln zł, rocznie jest niebagatelną kwotą. Także gminy sąsiednie mogą liczyć na podobne środki do proporcjonalnego podziału między siebie.– mówi prof. Dąbrowski.

Jak to wygląda w innych europejskich krajach?

Elektrownie jądrowe wpisały się na stałe w krajobraz Europy. Możemy je spotkać zarówno w pobliżu hiszpańskiego kurortu Vandellos na Costa Dorada,w sąsiedztwie francuskich zamków nad Loarą (Bellville, Dampiere, Saint-Laurent, czy Chinon), czy szwedzkich wybrzeży.

Warto zaznaczyć, że w żadnej z ww. lokalizacji szereg analiz gospodarczych nie stwierdził negatywnego wpływu na ruch turystyczny. Na przykład szwedzkie gminy Varberg, Oskarshamn i Östhammar, na terenie których zlokalizowane są elektrownie, od lat figurują w rankingach Szwedzkiej Agencji Turystycznej na najchętniej odwiedzane tereny turystyczne. Sam Verberg, od momentu zainstalowania tam reaktorów jądrowych, zajmuje 22 lub 23 miejsce wśród 365 sklasyfikowanych pod względem atrakcyjności turystycznej gmin.

- W niektórych miejscowościach, takich jak Tihange w Belgii, zaobserwowano wręcz wzrost ruchu turystycznego dzięki organizowanym wycieczkom do elektrowni jądrowej, których uczestnicy po zapoznaniu się z walorami turystycznymi regionu przybywają ponownie - na wakacje – dodaje prof. Dąbrowski.


Jak elektrownia wpłynie na okoliczny krajobraz?

W elektrowniach jądrowych stosowane są najnowsze technologie umożliwiające stworzenie bardzo zwartej konstrukcji, która zwykle nie zajmuje więcej niż 100 hektarów powierzchni. Łatwo jest zatem taką inwestycję wkomponować w topografię terenu, aby nie wyróżniała się niczym od innych obiektów przemysłowych zlokalizowanych w danym regionie. Warto też zwrócić uwagę, że olbrzymie kominy, zazwyczaj kojarzone z elektrowniami jądrowymi, tzw. chłodnie kominowe, nie są stosowane w konstrukcjach zlokalizowanych w sąsiedztwie morza. W tak położonych obiektach stosuje się inny systemu chłodzenia.

- W rzeczywistości elektrownie jądrowe nie wysyłają żadnych szkodliwych substancji bezpośrednio do atmosfery. W odróżnieniu od elektrowni konwencjonalnych nie powstają w nich gazy cieplarniane tj. dwutlenek węgla, dwutlenek siarki, tlenki azotu, czy też popioły i pyły. Sama elektrownia również nie zajmuje dużo powierzchni. Dla przykładu farmy wiatrowe, aby wytworzyć tyle samo prądu, co elektrownia jądrowa o mocy 1000 MW, musiałyby zostać rozstawione na około trzydzieści razy większej powierzchni, co daje nam średni obszar kilkudziesięciotysięcznego miasta. – mówi prof. Dąbrowski.

A co z promieniowaniem elektrowni?

- Ani mieszkańcy gminy w której powstanie elektrownia, ani turyści odwiedzający ten region nie mają żadnych powodów do obaw. – zapewnia prof. Dąbrowski.

Z promieniowaniem jonizującym każdy z nas ma bowiem do czynienia na co dzień. Jest to tzw. tło naturalne, a jego przeciętna dawka dla mieszkańca Ziemi wynosi 2,4 mSv/rok (2,4 milisiwerta na rok). Z takimi dawkami promieniowania nasze organizmy stykają się od milionów lat i są do nich przystosowane. Dla porównania roczna emisja promieniowania jonizującego poza obręb przeciętnej francuskiej elektrowni jądrowej jest 240 razy mniejsza od dawki naturalnej i kształtuje się poniżej 0,01 mSv/rok. Innym przykładem mogą być zdjęcia RTG (zdjęcia rentgenowskie). W ich przypadku jednorazowe naświetlenie przy zdjęciu klatki piersiowej jest dziesięciokrotnie większe niż roczna emisja z elektrowni jądrowej.


Fot: IAEA
Facebook