Poznaj atom

Wiceminister Trojanowska: za dwa lata poznamy lokalizację elektrowni jądrowej

Wtorek 04 lutego 2014

Hanna Trojanowska uważa, że zbudowanie elektrowni atomowej wymaga zgody społecznej, a ta wzrasta wraz z edukacją ludności. Rząd przyjął Program Polskiej Energetyki Jądrowej przygotowany przez ministra gospodarki.

Harmonogram przewiduje ustalenie lokalizacji i zawarcie kontraktu na dostarczenie wybranej technologii dla pierwszej siłowni do końca 2016 roku, a budowa pierwszego bloku miałaby się skończyć w 2024 roku. Jak zaznaczyła Hanna Trojanowska, wiceminister gospodarki i pełnomocnik rządu ds. Polskiej Energetyki Jądrowej, będzie pełna mobilizacja sił, by dotrzymać terminów, mimo odejścia ze spółki PGE jednego z szefów.

- Pan Aleksander Grad był szefem spółki projektowej, natomiast tego typu projekt wymaga oczywiście wsparcia ze strony spółki PGE, czyli tej, na czele której stoi pan Marek Woszczyk - wyjaśniła.

Jeśli chodzi o budowę elektrowni atomowej w Polsce brane są pod uwagę dwie lokalizacje - Choczewo i Żarnowiec. W ciągu dwóch lat mają zostać przeprowadzane badania, które wykażą, która miejscowość będzie miejscem budowy obiektu.

Pomorze wybrano ze względu na uwarunkowania technologiczne, ponieważ na północy kraju występuje niedobór źródeł energii. - Elektrownia jądrowa byłaby takim źródłem, które stanowiłoby zapewnienie dostaw energii elektrycznej dla całej Polski po racjonalnych kosztach i z uwzględnieniem wymogów ochrony środowiska - wyjaśniła Trojanowska.

Wiceminister gospodarki nie zgodziła się z opiniami ekologów, że na Zachodzie energia jądrowa jest w odwrocie. - W samej Europie takie kraje jak Finlandia, Francja, Wielka Brytania czy nasi sąsiedzi zarówno Czesi, jak i Słowacy, realizują swoje inwestycje jądrowe, a zatem nie można mówić o odwrocie - powiedziała.

Zaznaczyła też, że nie powinniśmy się obawiać powtórki tragicznego scenariusza z elektrowni w Fukuszimie. - Był to efekt niespotykanej katastrofy polegającej na trzęsieniu ziemi o niespotykanej sile i na tsunami - powiedziała Trojanowska. Dodała, że był to obiekt II generacji, a w Polsce zastosowana zostanie technologia o klasę wyższa.

Jak podkreśliła wiceminister, problemem nie będą też radioaktywne odpady. - Już na etapie uruchomienia produkcji energii elektrycznej inwestor zbiera pieniądze na postępowanie z wypalonym paliwem i gospodarkę odpadami promieniotwórczymi oraz na odstawienie i likwidację elektrowni po zakończeniu okresu eksploatacji, a przypomnę, że jest to okres 60-80-letni w obecnych technologiach - wyjaśniła.

Dodała, że z odpadami promieniotwórczymi mamy w Polsce do czynienia od 1961 roku, od momentu uruchomienia reaktora badawczego Maria, gdzie produkowane są radioizotopy potrzebne w medycynie. - Problem odpadów tych nisko- i średnioaktywnych jest w naszym kraju rozwiązany. Przypomnę że chodzi o doskonale działające składowisko w Różaniu - powiedziała Trojanowska.

Zdaniem pełnomocnik rządu ds. Polskiej Energetyki Jądrowej nie należy obawiać się o zasoby uranu, który jest paliwem dla elektrowni. - Rynek uranu jest dziś rynkiem stabilnym politycznie, uran wydobywa się w wielu krajach takich jak Kanada, Australia, Kazachstan. Nie jest to dzisiaj problem - stwierdziła, dodając, że światowe zasoby uranu mają wystarczyć jeszcze na ok. 200 lat.

- Koszt pozyskania i koszt zakupu uranu do produkcji energii elektrycznej w elektrowni jądrowej jest stosunkowo niski. Nawet podwojenie ceny uranu powoduje wzrost kosztów produkcji energii elektrycznej od 5 do 10 procent - zaznaczyła.

Hanna Trojanowska uważa, że nigdzie nie jest możliwe zbudowanie elektrowni jądrowej bez zgody społeczne, ale za wcześnie jeszcze na decyzję, czy Polacy powinni wypowiedzieć się na ten temat w referendum. Podkreśliła, że stopień akceptacji dla energii atomowej rośnie wraz z poziomem wiedzy ludności.

Rozmawiał Przemysław Szubartowicz.

Źródło: www.polskieradio.pl
Facebook