Poznaj atom

Polski udział w budowie atomówki

Poniedziałek 02 lutego 2015

Nie da się zrealizować tak dużej inwestycji jak elektrownia jądrowa bez lokalnych wykonawców. Udział rodzimych firm w budowie pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce może się wahać od 40 do 60 proc.

Zgodnie ze strategią grupy PGE w roku 2017 podjęta zostanie decyzja inwestycyjna dotycząca budowy polskiej elektrowni jądrowej. Według przyjętego przez rząd w styczniu 2014 r. Programu Polskiej Energetyki Jądrowej w latach 2017-18 wykonany zostanie projekt techniczny. Budowa pierwszego bloku jądrowego rozpocznie się w 2020 r. - ma być on gotowy do końca 2024 r. W tym okresie ma rozpocząć się budowa kolejnych bloków i elektrowni jądrowych.

W tym kontekście nabiera wagi pytanie o zakres polskiego udziału w przedsięwzięciu, o jego wpływ na naszą gospodarkę. Wiemy już, że polscy wytwórcy i usługodawcy nie będą zajmowali się pracami specjalistycznymi, charakterystycznymi dla obiektów jądrowych. Mimo tego ograniczenia, w roku 2020 udział polskiego przemysłu w całości polskiego programu jądrowego może wynieść już ok. 10 proc., w roku 2024 ma wzrosnąć do 30 proc., a docelowo w 2030 r. ma to być już 60 proc.

- Tak duży udział wymaga znacznych i wspólnych wysiłków samych przedsiębiorstw, organizacji wsparcia przemysłu oraz strony rządowej - zastrzega Zbigniew Kubacki, dyrektor Departamentu Energetyki Jądrowej Ministerstwa Gospodarki. Powołuje się przy okazji na obliczenia brytyjskiego Nuclear Industry Association, zdaniem którego brytyjski przemysł jądrowy będzie uczestniczyć w 57 proc. (wedle wartości) nowego programu jądrowego w Wielkiej Brytanii.

Ministerstwo Gospodarki wyróżnia cztery kategorie podmiotów (łącznie 300 firm), które mogą uczestniczyć w rozwoju polskiego programu jądrowego. Pierwsza to grupa firm, które w ostatnich 10 latach zrealizowały kilkadziesiąt projektów na rzecz europejskich elektrowni jądrowych oraz innych obiektów energetyki jądrowej, jak np. zakłady wzbogacania paliwa jądrowego. Kolejna grupa to przedsiębiorstwa zainteresowane rozpoczęciem kooperacji z energetyką jądrową.

W Polsce funkcjonują również zakłady będące częścią międzynarodowych koncernów przemysłowych uczestniczących już w kooperacji ze światową energetyką jądrową (np. polskie zakłady Alstom, Schneider Electric i ABB).

A czwarta kategoria? Resort Gospodarki zakłada, że duża grupa polskich przedsiębiorstw dysponuje wystarczającym potencjałem kadrowym, organizacyjnym i produkcyjnym, którym przy określonych działaniach dostosowawczych mogą kooperować ze światową energetyką jądrową - w tym na potrzeby polskiego programu jądrowego.

Udział naszych firm będzie jednak zapewne różny w trzech głównych obszarach składających się na tak dużą inwestycję jak budowa elektrowni jądrowej wraz z infrastrukturą towarzyszącą.

- Pierwszy z nich to zakres, jaki będzie objęty kontraktem EPC. Przy przyjętej formule kontraktacji istotną rolę w doborze partnerów oraz określaniu podziału prac przy realizacji kontraktu będzie miał główny wykonawca inwestycji i dostawca technologii. Co nie oznacza, że PGE EJ 1, jako inwestor, z tego procesu się wycofa - zapewnia Cichosz.

Oznacza to, że łańcuch wykonawców i podwykonawców przy głównym kontrakcie będzie determinowany przez głównego wykonawcę i dostawcę technologii. Udział wykonawców i podwykonawców w tym zakresie będzie uzależniony m.in. od spełnienia przez nich wysokich standardów bezpieczeństwa jądrowego i uzyskania specjalistycznych certyfikatów. Tutaj wiodącą rolę będą zapewne odgrywały międzynarodowe przedsiębiorstwa budowlane.

Umową z generalnym wykonawcą, poza tzw. wyspą jądrową, objęty zostanie zapewne także duży obszar części konwencjonalnej, jak maszynownia, układy chłodzenia czy układy wyprowadzenia mocy z generatora. Część z tego zakresu prac mogłyby z powodzeniem zrealizować polskie przedsiębiorstwa.

Drugie pole działań związanych z budową elektrowni jądrowej to realizacja infrastruktury, która nie będzie objęta kontraktem EPC, a która będzie leżała w gestii inwestora, czyli spółki PGE EJ 1.

- Przewidujemy, że spora część infrastruktury towarzyszącej, w szczególności niekrytycznej z punktu widzenia bezpieczeństwa jądrowego, może być kontraktowana bezpośrednio. W takiej sytuacji inwestor ma znacznie większe możliwości wpływu na to, jakie podmioty mogą przystąpić do realizacji projektu - informuje Cichosz.

Trzeci obszar, jaki będzie związany z budową elektrowni jądrowej, to wszelkie prace infrastrukturalne (niezbędne na etapie przygotowania budowy, samej budowy, a następnie eksploatacji elektrowni), które będą poza gestią i finansowaniem inwestora. Prace te mogą być finansowane ze środków samorządów lokalnych czy wojewódzkich, funduszy unijnych lub być częścią regionalnych programów operacyjnych. Lokalne firmy mogą pozyskać kontrakty także przy modernizacji infrastruktury drogowej pod kątem umożliwienia transportu ciężkiego na teren budowy, modernizacji linii kolejowej czy rozbudowy portów i miejsc na potrzeby przeładunku dużych komponentów.

Okres budowy specjalistycznej części elektrowni jądrowej wyniesie 4-6 lat, ale eksploatacja elektrowni to okres co najmniej 60 lat. To czas na rozwinięcie specjalistycznych usług w dziedzinie eksploatacji i remontów elektrowni jądrowych.

- Kraje, w których działają dziś elektrownie jądrowe, mają dobrze rozwinięty przemysł lokalny, który z jednej strony jest w stanie świadczyć usługi w czasie eksploatacji, ale swoje doświadczenie wykorzystuje także za granicą przy projektach kolejnych budów czy remontów. To przykład Węgier, Czech czy Słowacji - wskazuje Jacek Cichosz.

Prezes PGE EJ 1 podkreśla, że są polskie firmy, które z powodzeniem uczestniczą w budowaniu elektrowni jądrowych w innych krajach, jak np. Olkiluoto III w Finlandii. Jego zdaniem polskie przedsiębiorstwa będą pracowały również na brytyjskich budowach w Hinkley Point C oraz przy realizacji projektów Horizon czy NuGen. Moc każdej z tych inwestycji to ok. 3 tys. MW. Umiejętności i kompetencje zdobyte przez polskie firmy w projektach brytyjskich mogą być z powodzeniem wykorzystane przy budowie elektrowni jądrowej w Polsce.

PGE EJ 1 zależy na tym, aby możliwie dużo polskich firm uczestniczyło w budowie elektrowni jądrowej, ale nie oznacza to, że można wprowadzić tu proste preferencje. Musimy pamiętać, że obowiązują nas w tej mierze dyrektywy unijne. Polski inwestor analizuje zgodne z unijnym prawem rozwiązania, które umożliwiłyby aktywizację polskiego przemysłu, jednak nie można mieć złudzeń - nasze przedsiębiorstwa nie będą miały dominującego udziału w przedsięwzięciu.

- W strukturze docelowej projektu jądrowego udział polskich przedsiębiorstw nie wyniesie więcej niż 40 proc. - prognozuje Wiesław Różacki, dyrektor wykonawczy na Polskę Mitsubishi Hitachi Power Systems Europe.

Firmy budowlane muszą się dobrze przygotować do udziału w programie jądrowym. Ważne, by podejść do tego programu realistycznie i odpowiedzialnie, bez rozbudzania zbyt dużych nadziei.

- Odpowiednie przygotowanie powinno polegać na zainwestowaniu w badania i rozwój, nowe urządzenia, wiedzę o organizacji, uzyskanie certyfikatów poświadczających jakość świadczonych usług. To się będzie opłacać - zachęca Różacki. - Należy przyjąć, że część tych umiejętności i kompetencji będzie można wykorzystać także w pracach serwisowych już po zakończeniu budowy elektrowni. Serwis będzie sposobem na najprostszy i najszerszy dostęp polskiego przemysłu do energetyki jądrowej.

Budowa elektrowni jądrowej z pewnością przyciągnie wiele firm i instytucji, które będą chciały w nim uczestniczyć, ale nie wszystkim to się uda. Jacek Czerwonka, prezes spółki Polimex Energetyka i dyrektor segmentu energetyka w Polimex-Mostostal, podkreśla, że na budowie elektrowni jądrowej obowiązują bardzo restrykcyjne reżimy jakościowe, a normy dotyczące bezpieczeństwa jądrowego obowiązujące np. w Stanach Zjednoczonych czy Francji są znacznie łagodniejsze od wewnętrznych wymagań dostawców technologii, które zostaną narzucone dostawcom.

Polimex-Mostostal realizował niewielki zakres prac przy budowie bloku jądrowego Flamanville 3 na zlecenie francuskiego oddziału Alstom. Jednak nawet Alstom, który jest ekspertem od bloków jądrowych, zmagał się z wysokimi wymaganiami inwestora. Procedury bezpieczeństwa i procedury jakościowe, którym musieli sprostać wszyscy wykonawcy zaangażowani w ten projekt, były tak restrykcyjne, że czas wykonania poszczególnych prac wydłużał się czasem kilkukrotnie.

Źródło: wnp.pl
Facebook