Poznaj atom

Konferencja w PAP: harmonogram projektu jądrowego realistyczny

Środa 22 stycznia 2014

- Harmonogram, zakładający uruchomienie pod koniec 2024 r. pierwszego polskiego bloku jądrowego jest ambitny, ale możliwy do zrealizowania - oceniali uczestnicy konferencji w PAP wypowiadajac się nt. pierwszej polskiej elektrowni jądrowej.

Jak mówiła wiceprezes spółki PGE EJ1 Marzena Piszczek, terminy zakładające rozstrzygnięcie postępowania zintegrowanego w 2016 r. i uruchomienie pierwszego bloku na koniec 2024 r. wydają się do utrzymania. Sam proces inwestycyjny jest skomplikowany i kosztowny, wstępnie szacowano nakłady na pierwszą elektrownię atomową Polsce nawet na 50 mld zł. W jej ocenie, zdobycie tak ogromnej kwoty potrzebnej na inwestycję może być jednym z istotnych ograniczeń programu.

"Dlatego szukamy w ramach postępowania partnera strategicznego, wnoszącego m.in. kapitał. Nie wyobrażamy sobie tego bez zabezpieczenia przez agencje kredytów eksportowych z krajów oferujących technologie" – mówiła Piszczek. Zauważyła, że agencje kredytów eksportowych oferują finansowanie na atrakcyjnych warunkach.

"Liczymy się też z uzupełnieniem kapitału przez zwykły kredyt na warunkach komercyjnych" – dodała wiceprezes PGE EJ1.

Jak tłumaczyła Marzena Piszczek, ostateczny model finansowania wyłoni się w kolejnych etapach postępowania zintegrowanego, które ma doprowadzić do wyłonienia partnera strategicznego, technologii itd. Zauważyła jednocześnie, że PGE EJ1 nie jest w stanie otworzyć postępowania bez wyboru inżyniera kontraktu. Wyjaśniła, że przetarg na inżyniera jest opóźniany z powodu braku rządowego programu, bo wydatki na ten cel są znaczące. Jak mówiła, inwestorzy potrzebują potwierdzenia przez rząd, że kierunek będzie podtrzymywany.

Marzena Piszczek poinformowała, że nowy termin na złożenie ostatecznych ofert w przetargu na inżyniera to 17 lutego i – w jej ocenie - jeżeli do tego czasu program jądrowy zostanie przyjęty przez rząd, to termin ten może zostać dotrzymany.

Prezes Państwowej Agencji Atomistyki Janusz Włodarski podkreślał z kolei, że polskie prawo wymaga, by technologia jądrowa była już sprawdzona, czyli działająca gdzie indziej. Z naszych wymagań wynika też, że nawet najcięższe awarie, których prawdopodobieństwo jest skrajnie małe, muszą mieć ograniczone skutki - dodał.

Dużym wyzwaniem będzie postawienie takich wymagań w postępowaniu zintegrowanym, przy zachowaniu konkurencyjności różnych ofert - zauważyła Marzena Piszczek. Dodała, że właśnie na tym będzie polegała bardzo duża rola inżyniera kontraktu, m.in. doradztwo technologiczne.

"Nie ma możliwości wyboru technologii, która nie gwarantuje pełnego bezpieczeństwa" – zapewniła z kolei wiceminister Trojanowska.

Źródło: PAP
Facebook