Poznaj atom

Europa razem kupuje uran.

Środa 04 marca 2015

W Europie od 50 lat obrót materiałami niezbędnymi dla energetyki jądrowej, np. rudami uranu, objęty jest wspólnotowym nadzorem.

Zakupowy mechanizm "atomu" jest wyjątkowo mocno umocowany w unijnym prawodawstwie, znajduje się bowiem w traktacie z 1957 r. ustanawiającym Euratom - Europejską Wspólnotę Energii Atomowej. Obok traktatów tworzących Europejską Wspólnotę Węgla i Stali oraz Europejską Wspólnotę Gospodarczą to trzeci z aktów prawnych, stanowiących fundamenty UE.

Na mocy traktatu powstała Agencja Dostaw Euratomu (Euratom Supply Agency - ESA), której nadrzędnym celem jest zapewnianie europejskiemu sektorowi jądrowemu bezpieczeństwa dostaw przez np. zagwarantowanie jego podmiotom równego dostępu do materiałów jądrowych: rud uranu, wzbogaconego paliwa jądrowego czy innych materiałów rozszczepialnych, a także usług, np. wzbogacania uranu.

Zgodnie z traktatem ESA musi zatwierdzić każdą umowę na dostawę takich materiałów, niezależnie od tego, czy chodzi o ich import, eksport czy transfer wewnątrzwspólnotowy. Ma prawo transakcję zablokować, jeśli w jej ocenie np. faworyzuje kogoś kosztem innego unijnego podmiotu.

Tylko w III kwartale 2014 r. ESA sprawdzała 73 transakcji - kontraktów, aneksów, itp. Jak poinformowała, w tym czasie europejscy operatorzy elektrowni jądrowych zawarli dwa nowe kontrakty typu spot na dostawy naturalnego uranu i trzy kontrakty długoterminowe.

ESA monitoruje też rynek materiałów rozszczepialnych. Na podstawie transakcji cenę paliwa jądrowego w III kwartale 2014 r. Agencja określiła na 35,5 dol. za funt "yellowcake" ("żółte ciasto" - czysty oktatlenek triuranu U3O8, podstawowy materiał do produkcji paliwa). Na początku 2011 r. funt "yellowcake" kosztował ponad 70 dol.

Rynek uranu charakteryzuje się mało skomplikowaną infrastrukturą przesyłową, a popyt jest znany z dużym wyprzedzeniem. Duży jest też wybór kierunku dostaw. Główne centra wydobycia uranu to: Kazachstan, Australia, Kanada, USA, Niger, Namibia czy Rosja. Nie ma dominujących dostawców rudy; czterech największych - kazachski KazAtomProm, francuska Areva, kanadyjskie Cameco i rosyjski ARMZ - ma po kilkanaście procent rynku, a innych poważnych firm jest jeszcze co najmniej kilka. W dodatku w przypadku energii z atomu paliwo to tylko kilka procent jej kosztów.

ESA nie zajmuje się jednak tylko materiałami dla energetyki jądrowej, ale również m.in. rynkiem izotopów promieniotwórczych stosowanych w medycynie. Agencja dba m.in. o takie regulowanie ich rynku, by dostawy były niezakłócone.


Źródło: wnp.pl
Facebook