Poznaj atom

Dwa lata po tsunami - zwrot w polityce energetycznej Japonii?

Piątek 08 marca 2013

Awaria w Fukushimie w ciągu zaledwie jednego roku całkowicie zmieniła strukturę wytwarzania energii elektrycznej w Japonii. Początkowo wydawało się, że zmianie ulegnie także polityka energetyczna kraju, co potwierdzały wypowiedzi przedstawicieli poprzedniego rządu. Czy na pewno tak się stanie?

Polityka energetyczna Japonii przed 2011 rokiem

Japonia posiada znikome ilości surowców energetycznych. Aby móc rozwijać przemysł, zwłaszcza ciężki, elektromaszynowy, precyzyjny, elektroniczny itd. potrzebna jest tania i łatwo dostępna energia. Dlatego rząd tego państwa w połowie lat 60-tych podjął decyzję o uruchomieniu wielkiego programu energetyki jądrowej wraz z rozbudową powiązanych gałęzi przemysłu. Pierwszą elektrownię jądrową (EJ) uruchomiono pod koniec lat 60-tych. W 1970 r. uruchomiona została EJ Fukushima-I (do marca 2011 r. była to najstarsza elektrownia jądrowa w Japonii). Rząd przyspieszył program rozbudowy przemysłu jądrowego po kryzysie naftowym w 1973 r. Do 2001 r. uruchomiono w sumie 52 reaktory (w tym dwa prototypowe reaktory na prędkich neutronach), które wytwarzały ok. 30% energii elektrycznej kraju, a kilka z nich produkowało również wodę pitną (poprzez zasilanie instalacji odsalania wody morskiej). Poza elektrowniami zbudowano też różne zakłady cyklu paliwowego, w tym zakłady przerobu wypalonego paliwa, które w zamierzeniu mają przyczynić się do oszczędniejszej gospodarki paliwem jądrowym w Japonii. Takie firmy jak Hitachi, Toshiba, Mitsubishi wyspecjalizowały się w projektowaniu własnych typów reaktorów, a stocznie, huty i kuźnie zaczęły produkować elementy wielkogabarytowe do EJ zaprojektowanych w Japonii oraz za granicą (japońskie zakłady wyprodukowały m.in. zbiornik ciśnieniowy reaktora EPR do EJ Olkiluoto). Uruchomione zostały również pierwsze na świecie reaktory III generacji typu ABWR (japońskie reaktory wodne wrzące) w EJ Kashiwazaki-Kariwa.


W tym samym roku rząd przyjął nową politykę energetyczną na kolejne 10 lat, która przewidywała, że do 2012 roku produkcja energii w źródłach jądrowych zwiększy się o 30%, co oznaczać miało zbudowanie przez firmy energetyczne 9-12 nowych bloków jądrowych o mocy ok. 13 GWe. Udało się zrealizować połowę – 5 bloków o mocy 5,4 GWe.

W 2010 r. projekt nowej polityki energetycznej przewidywał zwiększenie udziału EJ w krajowej strukturze wytwarzania energii elektrycznej do 45% do roku 2030, co miało zwiększyć niezależność i bezpieczeństwo energetyczne Japonii. W budowie było kilka nowych bloków, w tym ABWR, oraz rozpoczęto procesy inwestycyjne dla pierwszych na świecie bloków APWR (japońskie reaktory wodne ciśnieniowe III generacji). Ambitne plany przerwała awaria w EJ Fukushima I.

Od Fukushimy do wyborów

Wielka awaria w EJ Fukushima I w marcu 2011 r. zrujnowała społeczne zaufanie do przemysłu jądrowego, nie tylko w Japonii. Poparcie dla EJ spadło z poziomu ok. 70% pod koniec 2010 r. do ok. 20% w lipcu 2011 r. Obecnie obserwowana jest tendencja stopniowego, bardzo powolnego wzrostu. Do spadku poparcia przyczyniły się m.in. brak przejrzystości działań japońskiego przemysłu jądrowego, fatalnie prowadzone działania komunikacyjne TEPCO w czasie trwania i po awarii w EJ Fukushima I, słabo skoordynowane i nie do końca przemyślane działania rządu w zakresie przeciwdziałania skutkom awarii oraz ich usuwania, a także zbliżające się wybory i narastający populizm (partia rządząca DPJ obiecała wyborcom rezygnację z energetyki jądrowej bez liczenia się z konsekwencjami gospodarczymi takiej decyzji). Rząd, walcząc o głosy wyborców przygotował projekt nowej polityki energetycznej, która – wedle różnych wariantów – przewidywała zmniejszenie udziału energetyki jądrowej lub jej nawet całkowitą likwidację do 2030 r.

Tymczasem wyłączanie kolejnych bloków jądrowych spowodowało deficyt energii i wyłączenie wielu fabryk oraz przerwy w dostawach energii dla gospodarstw domowych. Sytuację próbowano poprawić uruchamiając naprędce źródła węglowe, gazowe, olejowe i wszystko co tylko nadawało się do palenia. Spowodowało to jednak wzrost importu paliw, głównie węgla, gazu skroplonego LNG i ropy naftowej w 2011 r. o ponad 25% w stosunku do roku 2010, co kosztowało kraj 55 mld USD (najwięcej węgla energetycznego sprowadzono z USA i Rosji). Japonia pierwszy raz od 1980 roku zanotowała ujemny bilans handlu zagranicznego – wyniósł on aż 32 mld USD. W 2012 r. sytuacja uległa dalszemu pogorszeniu, import paliw wzrósł o kilkanaście procent w stosunku do 2011 r., a deficyt handlu zagranicznego urósł do 75 mld USD.

Wzrost wydatków na import paliw przełożył się na wzrost cen energii. Wszystkie japońskie grupy energetyczne podniosły ceny w 2012 r. o 8,5 – 19,2% i wiele wskazuje, że jest to dopiero początek podwyżek.

Wyłączenie elektrowni i drastyczne ograniczenie popytu na energię, w niektórych regionach nawet o 15%, spowodowało zatrzymanie produkcji w wielu zakładach przemysłowych. Na obszarze dystrybucyjnym firmy TEPCO najwięksi odbiorcy energii zostali zmuszeni do zmniejszenia zużycia energii o 30%. W badaniu przeprowadzonym w połowie 2012 r. przez renomowany tokijski Institute of Energy Economics (IEE) aż 72% przedsiębiorstw przyznało, że ich produkcja uległa zmniejszeniu. Mniej więcej połowa badanych firm przyznała, że zamierza (lub już rozpoczęła) przenoszenie produkcji za granicę. Szacuje się, że z tych powodów japoński PKB zmniejszył się w 2012 r. o 0,5%. Zlikwidowano 50 tys. miejsc pracy.

Nowy rząd – powrót do atomu?

W grudniu 2012 r. rządząca Japońska Partia Demokratyczna (DPJ) przegrała wybory. Do władzy powróciła Partia Liberalno – Demokratyczna (LDP). Następcą premiera Yoshihiko Nody, krytykowanego za zbyt powolną odbudowę kraju po trzęsieniu ziemi i tsunami, został Shinzo Abe. Na uwagę zasługuje fakt, że podczas kampanii wyborczej DPJ obiecywała likwidację energetyki jądrowej, podczas gdy LDP prawie w ogóle nie poruszała tego tematu, chociaż Shinzo Abe dwa razy oświadczył publicznie, że ma pozytywny stosunek do tego źródła energii i elektrownie jądrowe powinny pozostać częścią japońskiej energetyki. Zakładając, że stosunek Japończyków do „atomu” jest nadal w przeważającej części negatywny, można wysnuć wniosek, że ten temat nie był dla nich najważniejszy. Prawdopodobnie odbudowa kraju, powrót do normalności i zapewnienie dostaw energii po rozsądnych cenach odegrały ważniejszą rolę podczas głosowania w dniu 16 grudnia 2012 r. Po wygranych wyborach Shinzo Abe potwierdził, że jego rząd będzie dążył do ponownego uruchomienia wyłączonych reaktorów, jeżeli tylko będą one spełniały nowe, restrykcyjne wymagania nowego dozoru jądrowego (Nuclear Regulatory Authority, NRA). Premier Abe zapowiedział też budowę nowych bloków jądrowych. Niestety, powrót Japonii do atomu będzie trwał dłużej niż można by się spodziewać - wyłączone elektrownie musza zostać zmodernizowane, przejść rygorystyczne inspekcje dozoru, uzyskać zezwolenia na ponowne uruchomienie, ale przede wszystkim ich operatorzy muszą zdobyć zaufanie i akceptację społeczności lokalnych, gdyż od 2012 r. ostateczna zgoda na uruchomienie reaktorów leży w gestii władz samorządowych.

Elektrownia jądrowa Kashiwazaki-Kariwa (Fot. Tokyo Electric Power Co., CC BY-NC-ND 2.0)
Facebook