Poznaj atom

Debata o projekcie jądrowym: PGE oczekuje od partnera strategicznego wspólnoty interesów

Piątek 12 września 2014

- Od partnera strategicznego w projekcie jądrowym oczekujemy wspólnoty interesów od początku do końca, a nie prostej relacji sprzedający - kupujący - zadeklarował wiceprezes PGE Dariusz Marzec podczas debaty o energetyce jądrowej, która odbyła się 12 wrzesnia br. w siedzibie PAP.

Partnera - inwestora strategicznego w projekcie PGE zamierza wyłonić w tzw. postępowaniu zintegrowanym, razem z innymi elementami, jak finansowanie, technologia itd.

Od takiego partnera oczekujemy wspólnoty interesów, materialnego poziomu zaangażowania, potwierdzającego strategiczny dla niego charakter zainteresowania - powiedział Marzec. "To wiąże się z podziałem ryzyka, zainteresowaniem sprawną budową i konkurencyjnym kosztem końcowym energii" - wyjaśnił. Chodzi o to, żeby to nie była prosta relacja handlowa, tylko wspólnota interesów od początku do końca, żeby partner był zainteresowany tym, aby np. cena tego, co nam sprzedaje była atrakcyjna - tłumaczył wiceprezes PGE. "Chodzi też o uniknięcie klasycznego konfliktu interesów kupujący - sprzedający" - zauważył Marzec.

Jak dodał, od potencjalnego partnera PGE oczekiwać też będzie podzielenia się doświadczeniem i zaangażowaniem się w finansowanie. Projekt będzie silny bilansami sponsorów, a finansowanie komercyjne jest udzielane w dużej mierze w oparciu o wiarygodność partnerów - podkreślił Marzec.

Dyskusja dotyczyła m.in. sposobów obniżenia ryzyk towarzyszących projektowi. Jak tłumaczył Ziemowit Iwański z GE Hitachi, o rozmiarach tych ryzyk daje pojęcie przedział kosztów budowy elektrowni jądrowej, jaką się podaje - od 40 do 60 mld zł. "Ta różnica to właśnie ryzyko związane z przygotowaniem projektu, klasyczna skala niepewności kosztu realizacji" - wyjaśnił.

Iwański ocenił, że zagadnienia techniczne i praktyczne nie niosą wielkiego ryzyka, natomiast z doświadczeń wynika, że im więcej jest znaków zapytania w kwestiach przygotowania warunków finansowania ze strony głównego inwestora, tym koszt oferty wzrasta. Natomiast jego zdaniem największe ryzyko - to elementy społeczne i polityczne, czyli akceptacja i odporność gospodarki na takie wyzwania.

Jean-Andre Barbosa z koncernu Areva zauważył, że jeden z elementów obniżenia kosztów i ryzyk - to gwarancje rządowe, ale także udział doświadczonego partnera, oferującego sprawdzony produkt. "Koszt energii też zależy na końcu od ryzyk, więc i wybór partnerów też będzie miał wpływ na ostateczny koszt" - zauważył.

Darisz Marzec, przyznając, że bez zaangażowania rządu projekt jądrowy się nie zrealizuje, zauważył, że każda instytucja finansowa żąda jak najsilniejszych gwarancji, czyli rządowych. Wskazał jednak, że jest wiele mechanizmów angażowania państwa. Dziś nie mówimy, że muszą to być gwarancje, bo to także ekonomiczna przewidywalność czy narzędzia, jak kontrakt różnicowy - powiedział.

Wojciech Hann z firmy doradczej Deloitte ocenił z kolei, że kontrakt różnicowy jest kwestią fundamentalną, ale też musi być gotowość zaangażowania kapitałów własnych inwestorów. Jak mówił, nie sposób przesądzić, która struktura finansowania jest optymalna i jaki jest najlepszy stosunek finansowania własnego do dłużnego. Przykład nowej brytyjskiej elektrowni Hinkley Point C wskazuje na większe zaangażowanie po stronie długu - zauważył.

Im więcej długu, tym mocniejszy musi być system wsparcia czy zabezpieczenia ryzyk - ocenił z kolei Rafał Hajduk z kancelarii Norton Rose Fulbright. Przypomniał też o ryzyku politycznym. W Wielkiej Brytanii będzie jeszcze kontrakt przewidujący rekompensatę dla inwestora w razie zmiany nastawienia politycznego rządu do atomu i to ryzyko rząd musi ponosić - podkreślił.

Źródło: PAP

Zdjęcie: dzięki uprzejmości PAP
Facebook